Fort VI Nikołajewka wybudowano niedaleko wsi Czeczotki w latach 1883-1888 w ramach budowy pierwszego (wewnętrznego) pierścienia fortów Twierdzy Modlin. Obiekt powstał jako fort ziemno-ceglany na bazie wzorcowego projektu F1879. Lokacja fortu to obecnie teren wsi Jesionka, tuż obok wsi Czeczotki, graniczący też z wsią Małocice, natomiast w czasie budowy była to Nikołajewka. Stąd wszystkie te nazwy miejscowości bywają używane do określenia lokalizacji.
Fort VI Nikołajewka oraz sąsiedni Fort V Dębina były do siebie bliźniaczo podobne (chociaż nie identyczne) zarówno pierwotnie jak i po przebudowie, stąd poniższy opis w dużej części jest taki sam dla obu fortyfikacji. Różnice są w dalszej historii obiektów.
Pierwotnie fort został wybudowany wg. standardowego projektu typowego fortu wzór F1879. Miał wymiary ok 300-350m szerokości oraz ok 200m głębokości od czoła do szyi. Był to obiekt dwuwałowy, z wyższym wałem artyleryjskim i niższym wałem piechoty. Na wałach powstały stanowiska dla artylerii rozdzielane wysokimi poprzecznicami. Fort posiadał symetryczny narys z dwoma czołami oraz dwoma barkami. Na styku części czołowych z barkami umieszczono kojce skarpowe połączone z fortem poternami pod wałami. Centralnie umieszczono też czołowy kojec skarpowy. Szyja fortu była broniona z prostokątnej, ceglanej kaponiery umieszczonej w linii fosy. Ta część fortu fortu była dodatkowo osłonięta niskim, ziemnym rawelinem. Fort otoczono częściowo murem Carnota, stałą kratą forteczną i mokrą kuwetą. Największą zagadką jest to czy fort posiadał koszary. Teoretycznie mógł je mieć, ale z zachowanych planów obecnie nie jesteśmy w stanie tego jednoznacznie potwierdzić. Nawet skłaniamy się ku tezie, że fort był pozbawiony koszar podobnie jak Fort IV w Janówku. Ze strzępów dokumentacji może wynikać iż szyja fortu zamknięta była murem i wałem, ale bez koszar. Jeżeli tak było to fort posiadał pusty dziedziniec po środku.
Koniec budowy fortu zbiegł się w czasie z potężnymi zmianami w zakresie artylerii, wprowadzeniem lepszych ładunków wybuchowych, użyciem gwintowanych armat z zamkami klinowymi, a także zmianami w technice stosowania artylerii. Nowopowstałe forty, stały się w zasadzie przestarzałe tuż po zakończeniu budowy - okazały się być zbyt słabe i nie były w stanie oprzeć się nowej broni. Należało więc je wzmocnić lub przebudować - w niedługim czasie przystąpiono do modernizacji fortyfikacji.
Proces modernizacji fortów wewnętrznego pierścienia Twierdzy Nowogeorgijewsk rozpoczął się po 1894 roku. Zmieniano profil wałów, wzmacniano stropy umocnień betonem lub przebudowywano całe obiekty na betonowe. Analizując dokumentację modernizacji fortów V i VI możemy jednak wnioskować, iż w tym okresie nie wykonywano na nich żadnych prac, ewentualnie jedyne wykonane zmiany miały miejsce na wałach. Faktyczna modernizacja rozpoczęła się prawdopodobnie dopiero od roku 1909, kiedy to w carskim imperium zmieniono koncepcję obrony tej części kraju. Zadecydowano wtedy o likwidacji twierdzy w Warszawie oraz o rozbudowie twierdzy w Modlinie.
W latach 1909-1912 na forcie wybudowano betonowe koszary lokując je centralnie po środku dziedzińca. Posiadały 14 kazamat wraz z kilkoma pomieszczeniami technicznymi. Na barkach koszar powstały klatki schodowe prowadzące na strop koszar, gdzie wybudowano stanowiska bojowe. Na barkach koszar powstały następnie potężne schrony bojowe w postaci tradytora połączonego z kaponierą. Schodkowo umieszczone strzelnice artyleryjskie skierowane na międzypole pełniły rolę tradytora. Natomiast strzelnice skierowane w stronę fosy przed koszarami pełniły rolę kaponiery. Komunikacja z fosy do koszar prowadziła pochylniami umieszczonymi tuż przy kaponierach. Wtedy też zlikwidowano ceglaną kaponierę szyjową.
W latach 1912-1914 prowadzono drugi etap modernizacji fortu. W tym czasie przebudowywano główne elementy bojowe do obrony fosy. Dwie barkowe kaponiery przebudowano na wersje betonowe, pozostawiono częściowo stare, ceglane poterny. Dodatkowo wyjścia z potern połączono bezpośrednio z koszarami. Zmieniono także profil wałów rezygnując z podziału na wał piechoty i wał artylerii. W ich miejsce powstał jeden wał mający stanowiska dla lekkiej artylerii i stanowiska z przedpiersiem dla piechoty z bronią strzelecką. Pod wałem ulokowano chodniki komunikacyjne tzw. podwalnię.
Co ciekawe istnieje także alternatywny projekt modernizacji, gdzie zamiast barkowych kaponier skarpowych zaproponowano kaponiery przeciwskarpowe. Ale nie doszło do jego realizacji.
Ostatnim etapem przebudowy trwającej aż do roku 1915 była likwidacja centralnej czołowej kaponiery skarpowej i budowa przeciwskarpy z kaponierą. Zlikwidowano także ceglany mur oporowy na czole fortu. Nowa, charakterystyczna kaponiera przeciwskarpowa miała stanowiska na sześć armat Maxim-Nordenfelt 57mm (po trzy na każdą stronę). Połączona została z wnętrzem fortu podziemną poterną prowadzącą aż do koszar, wykorzystującą częściowo starą poternę. Miała też połączenie z małą, czołową podwalnią. Budowy tej części nigdy nie ukończono - powstała kaponiera, ale nie wykonano muru przeciwskarpy.
Na terenie fortu zaplanowano także umieszczenie pancernych wieżyczek obserwacyjnych, ale te nigdy nie zostały dostarczone. W efekcie przebudowy wszystkie elementy fortu zostały połączone podziemnymi chodnikami.
Zarówno przed jak i po przebudowie forty V i VI były do siebie bliźniaczo podobne, chociaż nie były identyczne - miały trochę inne proporcje. Jedyna większa różnica to długi odcinek fosy szyjowej na forcie w Dębinie obejmującej także teren poza fortem.
Do bezpośredniej obrony linii fosy zastosowano, tak jak na większości rosyjskich fortów, szybkostrzelne działka Maxim-Nordenfelt 57mm. Na terenie fortu wybudowano stanowiska dla tych armat zarówno na lawetach fortecznych jak i na lawetach z baterii nadbrzeżnych. Stało się tak, kiedy to przegranej wojnie rosyjsko-japońskiej masowo przenoszono te armaty do twierdz lądowych, gdyż nie sprawdziły się w roli artylerii nadbrzeżnej. Zapewne budowniczowie fortu do końca nie wiedzieli, który rodzaj armat zostanie zamontowany, więc przygotowano miejsce na oba typy. Laweta forteczna była posadowiona w charakterystycznych prostokątnych wykuciach tuż przy ścianie kaponiery, natomiast laweta nadbrzeżna montowana była w miejscach, które wyglądają jak głęboka studnia.
Fort VI Nikołajewka, oryginalne plany przebudowy z lat 1910-1914
Fort VI Nikołajewka, oryginalne plany przebudowy z lat 1910-1914, źródło: Katalog Państwowy Funduszu Muzealnego Rosji.
fot.1-2. Plany całego fortu z zaznaczeniem koszar, widać jeszcze pierwotną kaponierę czołową.
fot.3-5. Plany koszar oraz tradytora-kaponiery na barkach koszar.
fot.6. Plany całego fortu z zaznaczeniem kaponiery przeciwskarpowej, koszary już po przebudowie.
fot.7. Plany czołowej kaponiery przeciwskarpowej.
Fort VI na starych zdjęciach
Fort VI na starych zdjęciach
fot.1. Rok 1915, zniszczenia z I wojny światowej.
fot.2-4 Rok 1939, stanowisko balistyczne do oceny skuteczności działania pocisków pancernych.
fot.5-8 Rok 1939, betonowa kaponiera w przeciwskarpie, taka sama jak na forcie V
Wielka Wojna
W czasie działań wojennych I wojny światowej rejon Twierdzy Nowogeorijewsk na zachód od Wisły, z fortami od V do IX nazywany był sektorem zawiślańskim bądź sektorem południowym. Rejon ten nie znajdował się na linii głównego ataku wojsk niemieckich. Główne natarcie planowano od strony Nasielska, po trasie linii kolejowej w kierunku fortów grupy Carski Dar oraz sąsiednich fortów XIV i XVI, czyli na sektor pomiechowski. Tylko w tamtym rejonie był dostęp do linii kolejowej umożliwiającej transportowanie ciężkiej artylerii i zapasów, oraz tylko w tamtym rejonie były dobre utwardzone drogi. Natomiast wszelkie działania niemieckie w innych sektorach twierdzy, miały za zadanie związanie sił rosyjskich, ale nie były głównym atakiem na twierdzę. Atakujący Modlin gen. von Beseler posiadał jedynie 84 działa i o połowę mniej żołnierzy niż obrońcy twierdzy. Miał za to wielki atut w postaci 15 ciężkich moździerzy oblężniczych (pięć dział 420 mm, dziewięć 305 mm i jedno 150 mm), które planował wykorzystać jako element zaskoczenia, pozwalający przygotowywać szybkie działania piechoty. Ze względu na ograniczenia strony niemieckiej doprowadzenie do szybkiego upadku twierdzy było koniecznością.
Sektor zawiślański broniony był przez rosyjskie oddziały 58. Dywizji Piechoty oraz oddziały pospolitego ruszenia.
Wojska niemieckie atakujące Modlin od południa najpierw zajęły Warszawę w dniach 4-5 sierpnia, a następnie przystąpiły do okrążania i ataku na Twierdzę Modlin. Linia niemieckiego okrążenia w sektorze południowym (czyli forty Dębina – Nikołajewka – Cybulice – Grochale) miała przebiegać od wiślanej plaży w Łomnej - przez Łomnę - Kaliszki – Adamówek - Janówek – miejscowość Truskawka - Wędziszew (obecnie nieistniający) - Starą Dąbrowę - Nowy Wilków - Stary Wilków (obecnie Wilków Polski) - Wilków Niemiecki (obecnie Wilków nad Wisłą) aż do Wisły. Od Wisły na folwarku Kaliszki był to otwarty teren, ale reszta linii okrążenia przebiegała skrajem gęstego lasu, z jednej strony dającego dobre schronienie, ale z drugiej strony ograniczającego mobilność, ze względu na brak normalnych dróg. Lewe skrzydło okrążenia przebiegało przez rzadszy las przerywany wioskami. W owym czasie rejon na wschód od miejscowości Rybitew był otwartym, niezalesionym polem.
Na wschodnim skrzydle operowały niemieckie bataliony z 333. Pułku Piechoty (Infanterie-Regiment 333). Na zachodnim skrzydle atakowali ochotnicy z 8. Pułku Piechoty Landsturmu. Natomiast w części środkowej operowały bataliony Pułku Zapasowego Keller (Ersatz Regiment Keller), nazwanego później 375. Pułkiem Piechoty. Część batalionów z 333. i 375. pułku przeniesiono na odcinek pomiechowski i brały udział z najcięższych walkach przy ataku na forty XIV - XV - XVI.
Atak niemiecki w rejonie zawiślańskim rozpoczął się 8 sierpnia 1915 roku. W ciągu dnia stoczono kilka potyczek z żołnierzami rosyjskiego 232. Rezerwowego Pułku Piechoty w okolicy Palmir. W nocy rosyjska artyleria z fortu V rozpoczęła ostrzał na niemieckie pozycje. Jakość ostrzału oraz jakość rosyjskiej amunicji była na tyle słaba, że wiele pocisków nie trafiało w cel, a wiele z tych które trafiały po prostu nie wybuchały.
Zamknięcie pełnego okrążenia twierdzy udało się 10 sierpnia 1915 roku. W tym samym dniu wycofujące się wojska rosyjskie wysadziły fort Beniaminów, a w rękach niemieckich były już forty w Dębem i Zegrzu.
Przez kolejne dni ze strony niemieckiej przeprowadzano patrole, nawiązywano walkę, wycofywano się, ale całość działań wykonywana była bez angażowania większych sił. Niemcom udało się zająć Adamówek i Kaliszki, napotkano silny opór w okolicy Łosiej Wólki, zbliżono się bardzo do umocnień niedokończonego fortu IX. Strona rosyjska broniła się na pozycjach polowych chronionych przez gęste pasy zasieków o szerokości do 5 metrów.
Oddziały niemieckie operowały zgodnie z oczekiwaniami dowództwa – prowadziły słaby atak słabymi batalionami. Nie spodziewano się jednak, że ze strony rosyjskiej siły będą aż tak przeważające. W nocy prowadzono intensywne ostrzały artyleryjskie. Ale całość działań ze strony rosyjskiej byłą bardzo bierna, co dziwiło atakujących biorąc pod uwagę duże różnice w liczbie żołnierzy na korzyść obrońców. 12 sierpnia Rosjanie rozpoczęli nieskuteczny atak w rejonie Wędziszewa, który poprzedzili małym przygotowaniem artyleryjskim. Następnego dnia obrońcy rozpoczęli zmasowany, ale krótki ostrzał artyleryjski z bardzo licznej w tym rejonie ciężkiej artylerii.
16 sierpnia siły rosyjskie wycofały się z przedpola na linię fortów, co ograniczyło możliwości walk zaczepnych ze strony patroli niemieckich. Mimo wszystko walki patroli nadal trwały 17 i 18 sierpnia. Doszło to większych walk w rejonie wsi Teofilów i Leoncin. Natomiast wsie Łosia Wólka, Wólka Czosnowska i Sowia Wola znajdowały się nadal pod kontrolą rosyjską. Oddziały niemieckie były okresowo ostrzeliwane z rosyjskich karabinów maszynowych i ciężkiej artylerii operującej z rejonu fortów V i VI oraz z drugiej strony Wisły z rejonu Zakroczymia. W nocy 19 sierpnia nastąpił zmasowany ostrzał artyleryjski ze strony rosyjskiej. Niemieccy żołnierze wspominali tą noc: „Około godziny 10:30 wieczorem nastąpił ostrzał artyleryjski z fortów V i VI, jakiego nie doświadczyliśmy nigdy w całej wojnie. Pociski wszystkich kalibrów pokryły całe zaplecze, tak że wszelki ruch stał się niemożliwy. O 2:30 cały południowy front twierdzy zamienił się w piekło ziejące ogniem. O trzeciej w nocy po zgiełku piekła zapadła grobowa cisza.”
Po tej koszmarnej nocy nie nastąpił jednak spodziewany rosyjski atak, za to spadł ulewny deszcz. Nad ranem 20 sierpnia 1915 roku, około godziny 6, przed niemieckie stanowiska przybyło dwóch rosyjskich oficerów w celu poddania południowej części Twierdzy Nowogeorgiewsk. Zarówno atakujący jak i obrońcy nie byli świadomi, że w tym samym czasie głównodowodzący rosyjską obroną gen. Mikołaj Bobyr przybył już do Zegrzynka aby rozpocząć z niemieckim gen. Hansem Hartwigiem von Beselerem rozmowy o poddaniu całej twierdzy. Bezwarunkowa kapitulacja została podpisana tego samego dnia o godzinie 16. Nieświadome tej sytuacji wojska rosyjskie w sektorze zawiślańskim, odcięte od komunikacji z dowództwem, próbowały jeszcze walczyć i tego samego dnia nastąpiła nieudana próba przebicia się z okolicy fortu IX.
W trakcie oblężenia nie doszło do walk bezpośrednio na terenie żadnego z fortów rejonu południowego. Na skutek niemieckiego ostrzału artyleryjskiego oraz wysadzenia przez poddających się Rosjan, bardzo mocno ucierpiały forty V, VI i VIII, a nietknięty pozostał tylko fort VII Cybulice. Kilkutonowe, betonowe fragmenty fortów były odrzucone na odległości dochodzące do 60 metrów. Dopiero po podpisaniu kapitulacji niemieccy saperzy weszli na rosyjskie umocnienia aby rozbroić ewentualne pułapki pozostawione przez obrońców.
We wspomnieniach niemieckich żołnierzy czytamy, że złe warunki ataku na Modlin potęgowała pogoda, gdyż z 11 dni faktycznego ataku, aż przez 6 dni lał deszcz. Codziennie naprawiano ziemne stanowiska rozmoczone od deszczu, cały czas były problemy z zaopatrzeniem ze względu na problemy w transportem przez rozmoknięte drogi, a żołnierze byli ciągle wyczerpani i przemoczeni.
W tym rejonie twierdzy Niemcy wzięli do niewoli ponad 20 tys. rosyjskich żołnierzy.
Walki o Twierdzę Nowogeorgijewsk w sierpniu 1915 roku.
Walki o Twierdzę Nowogeorgijewsk w sierpniu 1915 roku.
Okres międzywojenny
W okresie międzywojennym teren fortu VI był wykorzystywany na ćwiczenia saperów. Stan fortu wówczas był podobny bo obecnego stanu sąsiedniego fortu V Dębina. Istniała kaponiera w przeciwskarpie oraz potężne ruiny koszar, czytelne były zniszczone tradytory.
Na terenie fortu latem 1939 roku wykonywano porównawcze strzelania z ciężkich moździerzy do pancernych kopuł. Porównywano ciężkie moździerze 220 mm wz. 32 i 310 mm projektu I.T.U. A strzelano do czterech kopuł pancernych: jednej obserwacyjnej z Huty Trzyniec (pancerz 190 mm), dwóch dla ckm z Zakładów Ostrowieckich (pancerz 150 mm) oraz jednej dla ckm ze Wspólnoty Interesów (pancerz 161 mm). Kopuły zamontowano na specjalnie przygotowanych stanowiskach umieszczonych na zawalonym stropie prawego fragmentu koszar fortu. Zachowane są zdjęcia tego stanowiska balistycznego po wkroczeniu wojsk niemieckich w 1939 roku. Także wojska niemieckie prowadziły w tym miejscu swoje testy, co widać na kolejnych zdjęciach.
Na stronie Hauba.pl znajduje się pełna informacja na ten temat prowadzonych polskich testów: Strzelanie do kopuł stalowych - fort VI Czeczotki.
II wojna światowa
W czasie walk września 1939 roku Twierdza Modlin w rejonie zawiślańskim nie była przygotowana do obrony. Najważniejszym elementem była oczywiście składnica w Palmirach i na jej obronie skupiały się polskie siły. W tym czasie na odcinku Cybulice Małe broniły się oddziały 84 pułku piechoty pod dowództwem majora Tadeusza Kiersta, który swoje stanowisko dowodzenia miał właśnie na forcie. Na terenie umocnień schroniło się także około 500 cywili z inwentarzem - krowami i końmi. Wojska niemieckie dotarły w ten rejon 20 września, gdzie został zatrzymane w rejonie Grochal Starych. Atakujący nie spodziewali się, że w lasach znajdują się dwa stare forty, do zdobycia których będzie potrzebna silna artyleria. Jako, że na okolicznym terenie był niedostatek dobrych, utwardzonych dróg, to wojska niemieckie nie były w stanie podprowadzić artylerii w celu ostrzału fortów. Ostatecznie zaplanowano na 22 września wykonanie ataków lotniczych jako substytutu ostrzału artyleryjskiego. Po godzinie 16 pogoda poprawiła się, więc niemieckie naloty odbywały się w pełnym słońcu. Polska artyleria i obrona przeciwlotnicza milczały i nie były w stanie zapobiec atakom. Jeszcze silniejsze naloty bombowe miały miejsce 23 września. Rejon fortu VII był silnie ostrzeliwany w nocy z 24 na 25 września, gdzie na okoliczne wsie spadło ponad 1500 pocisków. W dniach 26-27 września forty VII i VIII doświadczyły silnego nalotu i bombardowania, ale nie spowodowało to większych strat, mimo że w teren fortu trafiło kilkanaście bomb lotniczych, a podczas wybuchów całe umocnienia aż drżały. Naloty wywołały w okolicy liczne pożary i zniszczenia zabudowań cywilnych. Przez cały czas niemiecka artyleria prowadziła także swój ostrzał, ale nie doszło do bezpośrednich walk na terenie fortu. Niemcy nie chcieli poświęcać swoich żołnierzy, wiedząc że zdobywanie fortów w bezpośredniej walce będzie ich bardzo drogo kosztowało. 28 września rozpoczęło się zawieszenie broni w związku z rozpoczętymi pertraktacjami o kapitulacji twierdzy. Dzień później gen. Thommée oficjalnie podpisał kapitulację na szosie z Jabłonny do Modlina, w rejonie fortu XVIII.
Po zajęciu fortyfikacji Modlina, jeszcze w październiku 1939 roku, Niemcy przeprowadzili inspekcję części zajętych umocnień i przygotowali raport z dokumentacją. Całość została wydana w formie książki w 1941 roku, ale dostępne są też pierwotne maszynopisy. Możemy tam przeczytać podsumowanie, które mówi m.in. że jeżeli obrona starych, carskich fortów zostałaby wcześniej przygotowana i naprawiona, nawet środkami polowymi, to fortyfikacje mogłyby zmusić nacierające wojska niemieckie do przeprowadzenia regularnego, zajmującego czas i środki ataku. Forty zewnętrzne miały mocne, masywne betonowe kazamaty, dzięki czemu były odporne na najcięższe bombardowanie i atak z bliska. Miały głębokie i szerokie rowy forteczne, były dobrze okopane i frontalny ogień piechoty można byłoby łatwo odeprzeć. W raporcie jest przypuszczenie, że Polacy prawdopodobnie z braku czasu nie wykorzystali i nie rozbudowali fortyfikacji, a także nie stawiali prawie żadnych przeszkód, tak że wielka bierna siła umocnień nie została wcale wykorzystana. Fakt, że Modlin padł dopiero po stosunkowo długim okresie okrążenia, wynika prawdopodobnie z niechęci niemieckiego kierownictwa do poczynienia większych poświęceń aby przyspieszyć zajęcie twierdzy.
W czasie operacji wiślańsko-odrzańskiej, wojska radzieckie i polskie przeprawiły się przez Wisłę w rejonie Modlina w dniu 15 stycznia 1945 roku. Walki były na tyle szybkie, że tereny starych fortyfikacji w zasadzie nie brały w nich udziału i nie uległy żadnym zniszczeniom.
PRL
Po zakończeniu II wojny światowej teren fortu VI pozostawał w rękach Wojska Polskiego. Był wykorzystywany jako poligon saperów z Kazunia. Możliwe, że w tym czasie do końca wysadzono i rozebrano pozostałości fortyfikacji. Teren mógł też służyć jako miejsce wysadzania niewybuchów.
W ramach obrony przeciwlotniczej stolicy w 1950 roku sformowano 9 Dywizję Artylerii Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju. Przez kolejne lata wojska te przechodziły zmiany i reorganizacje. W 1967 roku dywizja zmienia nazwę na 3 Łużycką Dywizja Artylerii Obrony Powietrznej Kraju. Trzy lata później, po kolejnych zmianach, powstały nowe dywizjony w tym m.in. 61 dr OP w Małocicach. Poszczególne dywizjony były rozmieszczane dookoła Warszawy, a dywizjon z Małocic zajął działkę sąsiadującą z fortem VI. Powstały tutaj typowe ziemno-betonowe stanowiska dla zestawów rakietowych PZR S–75M Wołchow wraz z zapleczem. W późniejszych latach dywizjon przezbrojono w zestawy PZR S–125M Newa. Ostatecznie wojska rakietowe działały jak 3 Warszawska Brygada Rakietowej Obrony Powietrznej. Brygada opuściła garnizon warszawski w 2012 roku.
22 października 1954 roku, w efekcie eksplozji wojennych niewybuchów, tragicznie zginęło 10 dzieci w wieku 8-12 lat z pobliskiej szkoły w Małocicach. Stało się to podczas zbierania złomu.
W roku 1958 poszukiwano miejsca na powstające składowisko odpadów promieniotwórczych. W jednym z dostępnych dokumentów odnaleziono prośbę Pełnomocnika Rządu dla Spraw Wykorzystania Energii Jądrowej do Szefa Wojsk Inżynieryjnych w sprawie przekazanie fortu w rejonie Kazunia na cele składowiska odpadów promieniotwórczych. Nie określono, który fort był typowany do tych celów, ale ostatecznie w 1961 roku obecne Krajowe Składowisku Odpadów Promieniotwórczych uruchomiono na Forcie III w Różanie.
W 1970 roku wyszło zarządzenie dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych i Aresztów Śledczych. Określało ono zasady wykonywania kary śmierci, rejonizację więzień dla skazanych oraz miejsca egzekucji. Procedura określała los żołnierzy skazanych na karę śmierci: tuż po wyroku sądu pierwszej instancji trafiali oni bez zwłoki do Wojewódzkiego Aresztu Śledczego w Warszawie – niezależnie od tego, gdzie zapadł wyrok. Zarządzenie wskazywało Fort VI Małocice (zapisany jako Fort nr 6) jako miejsce straceń. Fort znajdował się pod administracją jednostki wojskowej nr 2189, czyli wówczas była to 2. Mazowiecka Brygada Saperów w Kazuniu Nowym. Nie wiemy dokładnie, ile takich egzekucji wykonano na terenie fortu - wbrew temu co można by się spodziewać, wykonanie wyroku przez rozstrzelanie w latach 1954-1988 było rzadkością.
Współcześnie
Współcześnie teren fortu nie był wykorzystywany przez wojsko. Nawet w czasach funkcjonowania jednostki rakietowej nie zajmowała ona działki z dawnymi fortyfikacjami.
Zwiedzanie
Aktualnie fort jest kompletnie zniszczony ale teren fortu jest dostępny. W terenie można odnaleźć wysadzone, betonowe fragmenty o bliżej niekreślonym przeznaczeniu. Narysy wałów i fosy czytelne są na mapach LIDAR, ale trudno jest odczytać to samo w terenie. Zwiedzanie jest możliwe bez ograniczeń, ale na prawdę nie ma tutaj czego zwiedzać.
Fort VI na starych mapach
Fort VI widoczny jest na niemieckiej mapie z okresu pierwszej wojny światowej. Na późniejszych polskich i niemieckich mapach w skali 1:100 000 nie był zaznaczony, natomiast znalazł się na mapach w skali 1:25 000.
fot.1. Mapa "Karte des Westlichen Russlands" jest to niemiecka mapa z 1915 roku w skali 1:100 000, oparta na mapach rosyjskich dwuwiorstówkach (Nowaja Topograficzeskaja Karta Zapadnoj Rossji) w skali 1:84 000. Mapy te opracowane były dla terenów byłego zaboru rosyjskiego. Mapy tylko w formie czarno-białej.fot.2. Mapy WIG (Wojskowy Instytut Geograficzny) zostały opracowane w latach 1919-1939. Wydane w latach 30-tych XX wieku mapy są uważane za jedne z najlepszych na świecie. Powstały w skali od 1:100 000, w formie kolorowej (4 kolory). Były także częściowo wydawane mapy w skalach od 1:25 000 do 1:300 000.
fot.3-4. Dwie niemieckie mapy z okresu II Wojny Światowej są w całości oparte o polskie mapy WIG (1:25 000 oraz 1:100 000).
fot.5. Rzeźba terenu (LIDAR) z Geoportalu.
Opracowano na podstawie:
- Franz Bettag ”Die Eroberung von Nowo Georgiewsk", Berlin 1926,
- Leonhard Hetzer "Die Geschichte des königlich preußischen Infanterie-Regiments 333", 1934
- Ryszard Bochenek "Twierdza Modlin", wyd. Bellona, Warszawa 2002,
- Jan Sebastian Meler "Wykonawcy wyroków śmierci w Polsce w XX wieku. Historia nieznana.", Toruń 2021
- Andrzej Wesołowski "Czosnów, Palmiry, Kazuń 1939", Warszawa 2024
- Andrzej Wesołowski "Składnica amunicji w Palmirach w okresie międzywojennym" na czosnow.pl,
- Katalog Państwowy Funduszu Muzealnego Rosji (Wojskowo-Historyczne Muzeum Artylerii, Wojsk Inżynieryjnych i Łączności w Petersburgu)
- Mapster - Mapy archiwalne Polski i Europy Środkowej,
- Rzeźba terenu (lidar) z geoportal.gov.pl,