Start arrow Start arrow Prasówka arrow Życie Warszawy arrow Spacer nad rozstrzelanymi
Spacer nad rozstrzelanymi
Rafał Jabłoński, Życie Warszawy 03.04.2008.

Proponujemy spacer w dziwne, a smętne miejsce. Do fosy Cytadeli, gdzie nigdy nie będziemy pewni, czy nie stąpamy po czyimś grobie.

Zobacz także:

Kiedy wejdziemy do parku od strony Wisłostrady, tam, gdzie jest staw, kilkadziesiąt metrów dalej zobaczymy rodzaj piramidy schodkowej. To szczątki monumentu wystawionego ku czci trzech komunistycznych bojowników. Rozstrzelano ich w pobliżu w 1925 roku, po czym zakopano pod murem. Jerzy Wągrodzki, kustosz Muzeum X Pawilonu, twierdzi, że nie ma żadnych dowodów na to, by zwłoki wykopano i przeniesiono w inne miejsce. – Nie ekshumowano ich także podczas budowy pomnika na początku lat 50. ubiegłego stulecia – dodaje.

Kula w portfelu

Trzech wspomnianych to Hibner, Kniewski i Rutkowski – komuniści, którzy mieli pecha, bo, zasadzając się w centrum miasta na prowokatora policyjnego, wdali się w strzelaninę z policją. Zabili trzech ludzi. Zastrzeliliby i czwartego, ale miał on niewiarygodne szczęście. Kula trafiła go na wysokości serca, lecz ugrzęzła w... grubym portfelu!

Uciekający urządzili w Warszawie prawdziwe gangsterskie Chicago, przez co stali się głośni na cały kraj. Mając sześć pistoletów i kilkanaście zapasowych magazynków, walili na oślep. Ranili kilkunastu przechodniów oraz policjantów; zabili też konia dorożkarskiego. Pochwyceni stanęli przed sądem wojskowym, po czym zostali rozstrzelani. Pochowano ich przy słupkach numer 64 do 66.

Fosa to cmentarz

W owym czasie ciała skazanych na śmierć przez sąd wojskowy grzebano w fosie Cytadeli. Miejsce było niedostępne dla publiczności. Od strony willi oficerskich (ulica Kaniowska) – zastawione płotem, a od strony obecnej Wisłostrady znajdowała się ceglana bateria artyleryjska zagradzająca przejście (po ostatniej wojnie została rozebrana). Skazanych wprowadzano do fosy i, na wysokości dziesiejszego monumentu, przywiązywano do słupka. Stał on od strony ulicy Kaniowskiej, by kule grzęzły w ziemnej skarpie, a nie rykoszetowały od muru. Po egzekucji ciało zakopywano.

I teraz pewna statystyka. Numery grobów skazańców rozstrzelanych w 1925 roku to 64, 65 i 66. Tymczasem ostatnia udokumentowana egzekucja miała miejsce w połowie 1931 roku. Głowę dał wtedy major WP Demkowski, który szpiegował na rzecz Sowietów.

Osiem lat wcześniej rozstrzelano tam zabójcę prezydenta Gabriela Narutowicza – malarza Eligiusza Niewiadomskiego. Reporter tygodnika "Świat" relacjonował: "Niewiadomski przed śmiercią wyspowiadał się i przyjął komunię. Do końca zachowywał się mężnie. Wykonawcą wyroku śmierci przez rozstrzelanie był pluton 21 pułku piechoty". Ciało zakopano pod murem w grobie numer 56. Po kilku dniach władze zgodziły się na pochówek na cmentarzu Powązkowskim. Oznacza to, że część zwłok mogła zostać zabrana z fosy.

Ale nie wszystkie. Spacerując, stąpamy po grobach ludzi uznanych przez sąd wojskowy za zdrajców ojczyzny. Gwoli prawdy, byli wśród nich i pospolici przestępcy, którzy podczas służby wojskowej złamali prawo. Wedle szacunków, w fosie rozstrzelano do 100 osób. Demkowskiego, z braku miejsca pod murem, pochowano na środku placu. Czyli cały wybrukowany teren wokół dawnego mauzoleum to również cmentarz.

Dziś napisy na monumencie oraz na murze fortecznym zostały skute. Natomiast sama budowla w kształcie schodkowej piramidy pozostała.

Historyczna szubienica

Za pierwszej Rzeczypospolitej łby ścinano tylko zacnym przestępcom. Łotrzyków obwieszano. Miało to miejsce poza miastem, na tak zwanej Szubienicznej Górze. Dokładnie tam, gdzie dziś stoi Cytadela. Skazańcy, ku przestrodze, wisieli dość długo. A to, co z nich pozostało, chowano między innymi w okolicznych jarach, czyli w obecnej fosie! Za caratu również tam wieszano, a czasami rozstrzeliwano. Niektórzy szacują, że w tym rejonie miasta pozbawiono życia do 1000 osób, w tym i kryminalistów, i znanych patriotów jak Romuald Traugutt. Ciała zakopywano nie tylko w fosie, ale i między fortami, które znajdowały się wokół Cytadeli. Traugutta i jego czterech towarzyszy powieszono na północ od Wytwórni Papierów Wartościowych. Ale gdzie pochowano, nikt nie podał.

W czasie I wojny światowej w pobliżu fortu Legionów (na tyłach stacji benzynowej przy Sanguszki) postawiono krzyż, koło którego w 1920 roku zakopano pięć znalezionych w pobliżu czaszek. I tu mała anegdota – na początku lat 70. władze postanowiły rzeczony krzyż zlikwidować, motywując... spróchnieniem. Wtedy to stołeczni rzemieślnicy zrzucili się i rewaloryzowali go za ciężkie pieniądze. Ku konfuzji dzielnicowego komitetu partii.

Wróćmy jeszcze do okresu międzywojennego. Kiedy w 1933 roku odnawiano Bramę Straceń i wystawiano rzędy symbolicznych krzyży, natrafiono na trumny. Szczątki leżały w miejscach, gdzie egzekucji dokonywali nie tylko Rosjanie, ale także Niemcy podczas I wojny światowej. Osłonięto je deskami i zalano betonem, po czym postawiono wspomniane krzyże.

Przechadzając się wokół Cytadeli, szczególnie fosą, nigdy nie będziemy pewni, czy nie stąpamy po dawnych mogiłach.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt