Start arrow Start arrow Prasówka arrow Życie Warszawy arrow Miasto widziane od spodu
Miasto widziane od spodu
Katarzyna Zielonka 07.08.2007.
Są tacy, dla których stolica istnieje głównie pod ziemią. Szukają tajnych tuneli, ekscytują ich nieodkryte jeszcze przejścia pomiędzy fortami. Uczestniczyliśmy w jednej z wypraw po podziemnej Warszawie.

 

Na taką wycieczkę nie można się zapisać. Trzeba choć trochę interesować się podziemnymi tajemnicami miasta, a informację o organizowaniu wyprawy przewodnik wysyła e-mailem tylko do zainteresowanych. Spotykamy się przed Fortem Legionów na żoliborzu. Wśród nas są cztery dziewczyny i pięciu chłopaków. Jedni mają gumowce, inni profesjonalne wodery – długie buty do chodzenia po wodzie. Paulina i Kasia, tak jak ja, pierwszy raz będą wchodzić pod ziemię. Na nogach mamy zwykłe buty owinięte workami na śmieci.

– Zobaczymy, co z nich zostanie, kiedy będziemy iść po gęstym, czerwonym błocie – zastanawia się Tomek, nasz przewodnik.

Bajoro i kolorowe grzyby
 
Najwięcej miejsc nadających się do zwiedzania podziemnej stolicy, można znaleźć w okolicy fortów, które przetrwały do dziś, czyli m.in. Fortu Legionów, Traugutta czy Cytadeli. Nasz tunel ciągnie się właśnie od Cytadeli do pl. Inwalidów. – Na placu znajdował się kiedyś inny fort. Ten tunel najprawdopodobniej łączył fortyfikacje
– wyjaśnia Andrzej, który lubi wędrować nie tylko po podziemiach, ale także po opuszczonych fabrykach. Nagrywa też dźwięki miasta i wykorzystuje je do tworzenia muzyki.

 Do podziemnego korytarza wchodzimy przez małą dziurę. Grubsi uczestnicy wycieczki, żeby się zmieścić, muszą zdejmować kurtki. Już na samym początku czeka nas niespodzianka – kilkunastometrowe grząskie bajoro, które sięga mi za kolana. Z pomocą przychodzi Krzysiek, który bierze mnie na barana i przenosi przez wodę.

– Nalało do butów – skarży się Paulina, która nie chciała skorzystać z męskich pleców. Tunel jest niezbyt wysoki i na pierwszy rzut oka niewiele jest w nim atrakcji – kilka pozostawionych opon i taczka. Ale gdy przystaniemy i poświecimy latarkami po ścianach, okazuje się, że mienią się one wszystkimi kolorami tęczy. To grzyby, które na kolorowo odbijają światła naszych latarek. Jedne wyglądają jak zwisające z sufitu małe stalaktyty, inne są puchate jak wata cukrowa lub pną się po ścianie jak cieniutkie korzenie.

Nasz przewodnik Tomek pochodzi z Mysłowic. W Warszawie mieszka dopiero od roku, ale już zdążył poznać miasto od spodu. – Kiedy idę przez miasto, rozglądam się i zastanawiam, gdzie mogę wejść pod ziemię – opowiada.
– Lubię chodzić po kanałach i tunelach, takich jak ten. Pewnie gdybym mieszkał w górach, chodziłbym po grotach. Miasto dostarcza innych atrakcji. W podziemnych wędrówkach jest wyzwanie, próba sił i cisza.

Magia i tajemnica
 
Dochodzimy do końca tunelu. Nie wiemy, ile czasu w nim spędziliśmy, bo pod ziemią czas płynie inaczej. łatwo stracić orientację. Inaczej również postrzega się otaczającą rzeczywistość. Najdrobniejsze znalezisko zastanawia i zachwyca. Niektórzy są zawiedzeni, że to koniec, no i tym, że korytarzem nie można przejść na drugą stronę, czyli na pl. Inwalidów. W drodze powrotnej folia, którą chronię się przed wodą, pęka. Do butów nalewa mi się zimna, mętna woda. Jestem cała oblepiona brunatną mazią. Ale warto było. – W zwiedzaniu podziemnej Warszawy jest magia odkrywania tajemnicy. Przecież nigdy nie wiadomo, co czeka nas na końcu tunelu – mówi Tomek.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt