Start arrow Start arrow Prasówka arrow Gazeta Wyborcza arrow Proces o olbrzymie odszkodowanie od gminy Zakroczym
Proces o olbrzymie odszkodowanie od gminy Zakroczym
Mariusz Jałoszewski 10.07.2004. ostatnia aktualizacja: 28.03.2008.
Aż 30 mln zł domaga się w sądzie od gminy niedoszły inwestor firma Carolinex. Jeśli wygra, gmina zbankrutuje. W piątek sąd przesłuchał urzędników przygotowujących dokumentację dla inwestycji

Jedna z nich potrzebowała tylko kilkudziesięciu minut, żeby napisać wstępną zgodę na budowę dużej spalarni szkodliwych odpadów. Wcześniej nie zapoznała się nawet z dokumentacją inwestycji. Takie rewelacje wyszły wczoraj na jaw w stołecznym sądzie okręgowym. W procesie jaki wytoczyła firma Carolinex gminie Zakroczym, zeznawali wczoraj świadkowie.

Przypomnijmy, inwestor domaga się ponad 30 mln zł odszkodowania za zablokowanie budowy zakładu unieszkodliwiania odpadów. Do dziś nie dostał nawet decyzji o warunkach zabudowy, choć sprawa kilka razy była w NSA. Do zastopowania budowy doszło po protestach mieszkańców ze Społecznego Komitetu na Rzecz Zdrowego Zakroczymia. Ludzie odkryli, że firma zamierza utylizować również odpady niebezpieczne np. oleje, akumulatory czy rtęć. Nie chcą takiego sąsiada. Obawiają się o swoje uprawy, z których żyją. Przypominają, że firma kupiła ponad czterohektarową działkę pod budowę zakładu odpadów komunalnych.

Na wczorajszą rozprawę przyjechało kilkanaście osób. Pierwsza zeznawała Małgorzata R., urzędniczka z gminy. To ona przygotowała projekt decyzji o warunkach zabudowy dla Carolinexu.

- Zrobiłam to na polecenie ówczesnego burmistrza [Jana Serwatki - red.]. Zajęło mi to niecałą godzinę. Mając tak mało czasu, nie zdążyłam nawet przeczytać wszystkich dokumentów złożonych przez inwestora - zeznała urzędniczka. Dlatego nie wiedziała, jakie śmieci chce utylizować Carolinex. Jej decyzji - właśnie ze względu na niebezpieczne odpady - nie uzgodnił wtedy starosta.

Z kolei była radna i członek zarządu gminy Zakroczym Danuta C. (to ona podpisała się pod sprzedażą działki spółce w 1998 r.) zaatakowała komitet. Zarzucała, że to on zablokował inwestycję, bo wywierał silną presję na radnych i władze. - Robiono różne manifestacje. Koło mojego domu przejeżdżały samochody na klaksonie. Chcieli załamać mnie psychicznie - wyliczała. Nie potrafiła sobie jednak przypomnieć, pod jaką inwestycję sprzedała działkę: - Zakład utylizacji śmieci. Komunalnych czy z jakimś tam dopiskiem.

Kolejna rozprawa w październiku. Sąd przesłucha na niej kolejnych świadków. Jeśli gmina proces przegra to zbankrutuje, bo jej roczny budżet to 10 mln zł.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt