Start arrow Start arrow Prasówka arrow Gazeta Wyborcza arrow Labirynt podziemnych korytarzy na Nowym Mieście
Labirynt podziemnych korytarzy na Nowym Mieście
Jakub Chełmiński 10.03.2005.
Labirynt XIX- wiecznych tuneli ciągnący się na trzy poziomy w głąb ziemi znajduje się ledwie 10 min pieszo od Starego Miasta. Mógłby być ważną atrakcją stolicy, ale na razie odwiedzają go nieliczni.

Fort Władimir (nazywany też Legionów) znajduje się przy ul. Zakroczymskiej, na tyłach stadionu Polonii. Jest elementem fortyfikacji wznoszonych w Warszawie przez carską Rosję w połowie XIX wieku.

Królestwo nietoperzy

Po podziemnych korytarzach fortu oprowadza nas Zbigniew Rekuć, społeczny opiekun zabytku. Na ceglanych ścianach napisy po rosyjsku, niemiecku, polsku - ślad zawiłej historii fortu i całej Warszawy. Jedna z odnóg tunelu kończy się zamurowaną ścianą. Jesteśmy gdzieś pod ulicą Sanguszki. - Korytarz prowadzi do Wytwórni Papierów Wartościowych. W czasie Powstania Warszawskiego Niemcy rozważali, żeby tędy dostać się do zdobytej Wytwórni - opowiada Rekuć.

Nagle korytarzem bezszelestnie leci nietoperz. Zbudzony z zimowego snu niespodziewaną wizytą chaotycznie omija nasze głowy. Następne nietoperze spotykamy już śpiące pod sklepieniem.

Zbigniew Rekuć zszedł do tych podziemi pierwszy raz w 1982 roku. Wówczas urzędowało tu wojsko. W latach 90. teren przejęła Agencja Mienia Wojskowego i w forcie zadomowili się okoliczni bezdomni. Od Agencji w 2000 roku fort kupiła rodzina warszawskich restauratorów Marcina i Agnieszki Kręglickich. Wtedy teren zamknięto, budowla trafiła do rejestru zabytków, a miłośnicy fortyfikacji zaczęli odkopywać zasypaną część tuneli.

Na razie za pomocą łopat, kilofów i taczek odsłonili kilkaset metrów podziemnego labiryntu. Kopią w wolnym czasie, bo na co dzień pracują w innych zawodach. Jeśli wierzyć rosyjskim planom tunele sięgają do Cytadeli i do brzegów Wisły. Na razie w stronę Cytadeli można przejść 150 m, do odkopania zostało jeszcze około 500.

Długie korytarze biurokracji

Od roku tunele znajdują się w Stowarzyszeniu Podziemnych Tras Turystycznych Polski i od tego czasu opiekunowie wpuszczają tu pojedyncze osoby. Próżno jednak szukać informacji o zwiedzaniu w oficjalnych przewodnikach, więc do podziemi fortu zeszła ledwie garstka osób. Na wizytę w tunelu trzeba się telefonicznie umawiać z panem Zbigniewem, informuje o tym jedynie kartka wisząca na forcie. Ale opiekun zabytku ma wizję tego miejsca: - W studniach robimy prześwity między poziomami, w najszerszym korytarzu stawiamy atrapy armat. Oprowadzam wycieczki w stroju carskiego artylerzysty - marzy Rekuć i tłumaczy, że jeśli przebić kilka dodatkowych połączeń korytarzy, to w sumie powstaną kilometry podziemnych tras. Wtedy do tuneli przyjdą tłumy, bo to idealne zakończenie spaceru po Starym Mieście.

żeby tak się stało, potrzebny jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Bez niego właściciele nie mogą inwestować w fort. - Miasto musi mieć własną wizję zagospodarowania tej okolicy, a wtedy wspólnie zamienimy to miejsce w turystyczną perełkę - tłumaczy Piotr Petryka, współwłaściciel fortu, mąż Agnieszki Kręglickiej.

Na razie urzędnicy od kilku lat nie mogą uchwalić planu zagospodarowania tego miejsca. Gdy to się wreszcie stanie, fortem będzie mógł zająć się wydział promocji. - To świetna sprawa. Warta rozpropagowania - zapowiada Tadeusz Deszkiewicz, naczelnik wydziału, który o tunelach dowiedział się od nas.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt