Start arrow Start arrow Prasówka arrow Gazeta Wyborcza arrow Warszawskie fortyfikacje - niewykorzystana szansa
Warszawskie fortyfikacje - niewykorzystana szansa
tu 27.05.2005.
Podziemne korytarze Fortu Legionów mogłyby stać się atrakcją na miarę kopalni w Wieliczce, a Fort Bema miejscem historycznych inscenizacji z wielotysięczną widownią. Wiedzą to eksperci od turystyki. Nie wiedzą władze Warszawy

W ten weekend Cytadela i Fort Legionów (dawniej Władimir) otworzą się dla publiczności. Zainteresowanie na pewno będzie ogromne, bo na zwiedzających czeka niedostępna na co dzień wojskowa część twierdzy oraz sieć korytarzy pod fortem. Taka okazja zdarza się tylko raz w roku - podczas Dni Cytadeli. Impreza przyciąga zawsze tłumy.- Budowle obronne to atut Warszawy. Można z nich zrobić hit turystyczny. Polskie obiekty militarne są w Europie bardzo cenione. Coraz więcej ludzi z zagranicy przyjeżdża tu tylko dla nich - mówi Jerzy Walasek, dyrektor rynku krajowego Polskiej Organizacji Turystycznej.Problem w tym, że zachowane do dziś budowle XIX-wiecznej Twierdzy Warszawa są najczęściej opuszczone, zrujnowane, a turyści mogą popatrzeć na nie z daleka.

Dopłacam do interesu

- Jak ktoś do mnie zadzwoni i się umówi, to oprowadzę - obiecuje Zbigniew Rekuć z Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji, który od 23 lat społecznie opiekuje się Fortem Legionów przy ul. Sanguszki.Razem z grupą zapaleńców odkopuje zasypane podziemne tunele i komory. Oczyścił już ćwierć kilometra korytarzy rozchodzących się promieniście spod fortu. Do odsłonięcia pozostało dużo więcej. Labirynt ma trzy piętra w dół.- Tak rozbudowanego podziemnego systemu nie spotka pan w żadnej fortyfikacji w Warszawie, a i Twierdza Modlin ma dużo skromniejszy - zapewnia Zbigniew Rekuć.Pokazując korytarze, co chwila łączy ze sobą kable elektryczne, by oświetlić kolejny odcinek drogi. O każdym korytarzu opowiada jakąś historię. Tutaj znalazł carskie monety, a tam skrzynkę po amunicji. A w tym miejscu reżyser Juliusz Machulski kręcił sceny do filmu \"Vinci\". - Od zwiedzających zbieram co łaska do puszki, żeby to wszystko jakoś wyglądało. Jak nie starcza, to sam dopłacam do interesu. żaden urząd mi nie pomógł - mówi społecznik.Dzięki niemu Fort Legionów znalazł się w wydanym w zeszłym roku folderze \"Polskie podziemne atrakcje turystyczne\". Figuruje tu obok jaskini Raj i Mroźnej, sztolni Czarny Pstrąg i Kopalni Soli w Wieliczce.

Zamurowany tunel

Jerzy Walasek z Polskiej Organizacji Turystycznej kręci głową:- Sami społecznicy sobie nie poradzą. Jeśli forty mają stać się atrakcją Warszawy, musi się w to włączyć samorząd. Trzeba stworzyć \"produkt turystyczny\", który my potem pokażemy na międzynarodowych targach i wypromujemy w swoich wydawnictwach.Ale Stefan Fuglewicz z Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji mówi wprost:- Władze stolicy kompletnie nie są zainteresowane tym tematem. Nasze pisma pozostają bez odpowiedzi.O stosunku urzędników do fortyfikacji dobitnie świadczy sytuacja obiektów fortecznych otaczających Cytadelę, które w większości należą do miasta. Fort Traugutta (Aleksiej) tonie w chaszczach, działobitnia na końcu al. Wojska Polskiego - w stanie rozpadu, Fort Sokolnickiego (Siergiej) w parku żeromskiego - od lat czeka na rewitalizację, tunel pod al. Wojska Polskiego - zamurowany i nikt się do niego nie przyznaje.- A przecież tym tunelem można byłoby prowadzić wycieczki - uważa Stefan Fuglewicz.

Trzeba mieć pomysł

W całkiem dobrym stanie jest za to Fort Bema na Bemowie, należący niegdyś do wewnętrznego pierścienia obronnego Twierdzy Warszawa. Teren uporządkowany, ustawione ławki.- I co z tego? - pyta Stefan Fuglewicz. - Nawet najciekawszy obiekt nikogo nie przyciągnie, gdy nie ma żadnego programu.Podaje przykład Fortu Gerharda w Świnoujściu, gdzie ubrani w historyczne stroje pasjonaci organizują widowiska.- W Forcie Bema też można coś takiego zorganizować - mówi.

Tymczasem samorząd, który przejął fort od wojska, ma inne plany. Zamierza tu urządzić centrum sportu i kultury. W przygotowanym projekcie ignoruje część starych budynków i wałów.- Chcę, żeby to były bemowskie łazienki - powiedział niedawno \"Gazecie\" wiceburmistrz dzielnicy Stanisław Pawełczyk.Wielkie widowiska mogłyby też odbywać się na Cytadeli. Sęk w tym, że większość terenu zajmuje nadal wojsko. Zwiedzającym pozwala wejść tylko raz w roku, a osób z obcym paszportem nie wpuszcza wcale.Informacja nie przyszła Może jednak władze Warszawy mają jakiś pomysł na wypromowanie fortyfikacji jako atrakcji turystycznej? Wszyscy kierują nas do biura promocji.- Od czasu do czasu zamieszczamy jakieś materiały o tych obiektach w naszych informatorach. Poza tym jesteśmy otwarci na propozycje - twierdzi wicedyrektor biura Anna Kamińska.Podkreśla, że Cytadela i otaczające ją forty to atut Warszawy, który trzeba wypromować.- To dlaczego na stronach internetowych miasta o Dniach Cytadeli nie ma ani słowa? - pytamy.Wicedyrektor Kamińska jest zaskoczona. O dzisiejszym zwiedzaniu fortecy nich nie słyszała: - żadna wiadomość o tej imprezie do nas nie dotarła. Skoro organizatorzy nie przyszli do naszego biura i nie poprosili o pomoc, trudno samemu się włączać - kwituje.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt