Start arrow Start arrow Prasówka arrow Gazeta Wyborcza arrow Muzeum Kolejnictwa traci siedzibę
Muzeum Kolejnictwa traci siedzibę
Tomasz Urzykowski 07.06.2004.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2117418.html
Sytuacja Muzeum Kolejnictwa jest dramatyczna. Instytucja, która przez lata pielęgnowała kolejowe tradycje i zabytki, dziś musi się wynieść ze swojej siedziby. PKP i prywatna spółka dają jej czas do końca lipca.

Dyrektor muzeum Janusz Sankowski jeszcze pracuje w swym gabinecie w budynku Dworca Głównego przy Towarowej. Przez okno patrzy na stare lokomotywy, ale tuż obok kręcą się już geodeci i mierzą grunt pod przyszłą inwestycję. Karty rozdaje tu teraz spółka Polskie Sieci Handlowe "Polma SA", która na 30 lat wydzierżawiła teren od PKP. W miejscu Muzeum Kolejnictwa chce zbudować wielofunkcyjny kompleks ze sklepami, usługami i biurami. Ma już pozwolenie wojewody na rozpoczęcie robót. - Nie dopuszczam nawet myśli, że po lipcu muzeum jeszcze tu będzie. Musi się wyprowadzić. Nie mamy żadnego interesu w pozostawieniu go na tym terenie - mówi stanowczo Stanisław Filipek, prezes Polmy.

Trzeci wariant

Na Dworcu Głównym przy ul. Towarowej muzeum funkcjonuje od 32 lat. Zgromadziło olbrzymie zbiory. Może się pochwalić m.in. jedynym zachowanym w Europie pociągiem pancernym z czasów II wojny światowej, kolekcją wspaniałych lokomotyw, ale też tysiącami dokumentów, fotografii i rozmaitych przedmiotów związanych z koleją. Mimo to w 1998 r. dyrekcja PKP wydzierżawiła ośmiohektarową działkę wraz z muzeum firmie Polma. O interesach tej spółki, której udziałowcami są m.in. Inter Commerce, Marcpol i Bacoma, wielokrotnie pisała warszawska prasa. Cztery lata temu "Gazeta" ujawniła, że grunt przy Towarowej firma dzierżawi od kolei po zaskakująco niskiej cenie, zaś Inter Commerce jest dzierżawcą również innych atrakcyjnych terenów kolejowych w mieście.

Ponieważ Polma planowała wielką inwestycję, Muzeum Kolejnictwa miało opuścić przeznaczony do rozbiórki dworzec. Ówczesny wiceminister transportu Tadeusz Szozda postawił jednak warunek - PKP ma znaleźć dla zbiorów nowe lokum. Dyr. Sankowski dostał trzy propozycje: dwie w podziemiach przyszłego kompleksu Polmy, trzecią - w osobnym budynku wystawionym pół kilometra na zachód od obecnej siedziby.

- Podziemia nam nie odpowiadały. Wybraliśmy trzeci wariant - mówi Janusz Sankowski.

Obiecanki cacanki

W 2000 r. wstępny projekt nowego muzeum był gotowy. Architekt Piotr Szeliński z biura projektów Inter Commerce narysował z początku budynek o przeszklonych ścianach, ale dyr. Sankowski uznał, że nie będzie go stać na utrzymanie takiego obiektu. W końcu powstał projekt murowanej hali przypominającej starą parowozownię z wieżyczką, jak z dawnego Dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Budynek miał mieć ok. 2,5 tys. m kw. powierzchni, na zewnątrz zaś perony i tory dla zabytkowych pociągów.

Do zbudowania muzeum zobowiązała się spółka Polma. Inwestycję miało sfinansować PKP (z czynszu dzierżawnego). Obok muzeum kolej planowała tu dla siebie małą stacyjkę turystyczną i hotel. Na rysunkach wyglądało to wspaniale. Skończyło się na obietnicach. W ciągu ostatnich czterech lat nie wbito nawet jednej łopaty.

Obca placówka

W styczniu tego roku dyr. Sankowski otrzymał pismo nakazujące mu opuszczenie Dworca Głównego w ciągu sześciu miesięcy. Na dokumencie widnieje podpis Wojciecha Misterki, dyrektora Zakładu Nieruchomości PKP w Warszawie.

- Nagle dowiedzieliśmy się, że nie istniejemy w tej grze i żadne umowy już nie obowiązują. Mamy się wynosić i już - rozkłada ręce dyrektor.

Dlaczego kolej nie dotrzymała słowa i wyrzuca muzeum? Czemu w ten sposób pozbywa się własnej historii? Chcieliśmy o to spytać Wojciecha Misterkę, ale jest dla nas nieuchwytny. Podobnie jego zwierzchnik Zbigniew Gietka, dyrektor Biura Nieruchomości PKP, który przez kilka tygodni nie znalazł czasu, by odpowiedzieć na kilka prostych pytań. W centrali PKP wszyscy odsyłają do Biura Informacji i Promocji. Chętnie za to rozmawia z nami prezes Polmy.

- Obecna sytuacja PKP jest trudna. Kolej nie finansuje dziś niczego, co nie jest związane z przewozami. Sama zrezygnowała z budowy stacyjki turystycznej i hotelu - twierdzi Stanisław Filipek i zastrzega, że jego firma nie miała z tym nic wspólnego: - To są decyzje kolei.

Obszerne wyjaśnienia przysłała wreszcie do "Gazety" Anna Wołek, szefowa Biura Informacji i Promocji PKP. Wynika z nich, że Muzeum Kolejnictwa nie należy już do kolei, ale samorządu województwa mazowieckiego [od 1 stycznia 1999 r. za sprawą reformy ustrojowej państwa podlega urzędowi marszałkowskiemu - red.]. Wobec tego PKP nie może finansować siedziby "obcej placówki". A nawet gdyby mogło, to "w chwili obecnej PKP nie dysponuje wolnymi środkami na pokrycie budowy obiektu Muzeum Kolejnictwa". Dyr. Wołek zaznacza, że PKP nie stawia żadnych przeszkód, by muzeum mogło powstać w uzgodnionej formie i miejscu, tylko nie będzie finansować tej inwestycji. Kończy zaś ostrzeżeniem: "Pozostawienie muzeum w dotychczasowej lokalizacji stwarza zagrożenie poniesienia przez PKP SA odszkodowania za nieudostępnienie terenu inwestorowi posiadającemu prawomocne pozwolenie na budowę".

Światło w cudzym tunelu

O wyrzuceniu parowozów z Dworca Głównego broniący zabytków społecznicy mówią najdelikatniej: "Granda!" A dyrekcja kolei proponuje, by budowę muzeum w nowym miejscu sfinansował jego obecny zwierzchnik - urząd marszałkowski.

- Nie stać nas na wydatek 8-10 mln zł - zastrzega Arkadiusz Czartoryski, wicemarszałek województwa mazowieckiego. - Zostało złożone zobowiązanie, z którego PKP i Polma muszą się wywiązać - podkreśla.

Urząd marszałkowski zagroził storpedowaniem inwestycji Polmy. Chce unieważnić pozwolenie na budowę.

- Wydając zgodę na rozpoczęcie robót, wojewoda złamał prawo, bo nie powiadomił nas, czyli urzędu marszałkowskiego - twierdzi Arkadiusz Czartoryski i zapowiada: - Jeśli muzeum nie dostanie nowej lokalizacji i funduszy na budowę, to się w nim zabarykadujemy - ostrzega.

W międzyczasie dyrekcja PKP zaproponowała muzeum kilka nowych siedzib. Są to zwykle zdewastowane baraki przy zarośniętych zielskiem bocznicach na peryferiach. A to w Piasecznie, to znów za Dworcem Wileńskim. Ostatnio wskazała na jeszcze inne miejsce - bocznice i halę bardzo blisko Dworca Głównego.

- To naprawdę dobry punkt - po raz pierwszy od wielu tygodni ucieszył się dyr. Janusz Sankowski.

Jest tylko jeden problem - nieruchomość nie należy do PKP. To własność skarbu państwa, na której w dodatku chce się uwłaszczyć inna firma.

- Jeśli nie dojdziemy do porozumienia z PKP, być może wyprowadzimy muzeum z Warszawy i ulokujemy w innym mieście - mówi wicemarszałek Czartoryski.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt