Start arrow Start arrow Prasówka arrow Gazeta Wyborcza arrow Sporty miejskie: gdzie się wspinać na nizinie
Sporty miejskie: gdzie się wspinać na nizinie
Jakub Chełmiński 16.06.2004.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2132589.html
Natura poskąpiła nam pod Warszawą skał, ale te braki nadrobili architekci i inżynierowie.

Warszawscy alpiniści jeżdżą do Janówka koło Nowego Dworu Maz. Tutaj wspinają się po bunkrach zbudowanych jeszcze przez Rosjan na początku ubiegłego wieku. - Nie znam warszawiaka, który się wspina, a nie zaczynałby właśnie tutaj - mówi Marcin Gala, grotołaz, wspinacz, wiceprezes Speleoklubu Warszawskiego.

Wspinanie militarne...

- Betonowe bunkry najbardziej przypominają skały, które są w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jest dużo dziurek, ukrytych chwytów. O wiele lepiej oddają prawdziwy charakter wspinaczki niż sztuczna ścianka - dodaje Stefan Stefański, szef Szkoły Wspinaczkowej "W pionie".

Jednak ostatnio w zaniedbanym Forcie IV (jeden z kompleksów bunkrów) w Janówku zaczęło się dziać coś niepokojącego wspinaczy. - Na drodze dojazdowej stanęła brama - na razie otwarta - i po raz pierwszy ktoś posprzątał teren - opowiada Kaśka, miłośniczka zwiedzania jaskiń.

Okazuje się, że zaniedbane od lat forty Agencja Mienia Wojskowego (zarządzała bunkrami) wystawiła na sprzedaż. Jeden z nich kupiła grupa działkowców, która założyła Stowarzyszenia Miłośników Fortów, i zamierza udostępnić je zwiedzającym. - Drugi fort, ten ulubiony przez wspinaczy, kupił prywatny właściciel. Jednak na razie się do nas nie zgłaszał - informuje Alicja Beta, kierownik wydziału architektury w gminie Wieliszew, na terenie której leży Janówek.

- U nas też go nie było. Jeśli chciałby cokolwiek tam zrobić, to musi się do nas zgłosić po zgodę - mówi Hanna Lewicka, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków.

...i industrialne

Jeśli jednak właściciel zechciałby zamknąć teren dla wspinaczy, nie pozostanie im zbyt wiele możliwości. Jest jeszcze kilka bunkrów rozsianych w podwarszawskich miejscowościach. Są też ściany Trasy łazienkowskiej na wysokości placu na Rozdrożu i filar mostu Poniatowskiego przy muzeum Wojska Polskiego.

- Przed paroma laty wszyscy powtarzali historię, że przy moście miejscowi menele odcięli wspinaczowi linę. A na trasę też już nie chodzę, bo głośno i smród spalin nie do zniesienia - ocenia Stefan Stefański.

Ostatnia miejscówka to ściana mostu Grota-Roweckiego po praskiej stronie. - Jest rewelacyjnie. Na sztucznej ściance, przy kolorowych plastikowych chwytach czuję się jak w zoo. A tu jest świeże powietrze i dość urozmaicony teren - mówi Wojtek Bochnak, któremu zdarza się pojawiać pod mostem o godz 6 rano, żeby przed pracą zdążyć potrenować dwie godzinki.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt