Start arrow Start arrow Prasówka arrow Gazeta Wyborcza arrow Twierdza Modlin rozkradana
Twierdza Modlin rozkradana
Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski 23.05.2004.
To katastrofa! Takiej dewastacji twierdza w Modlinie jeszcze nie doświadczyła. Rozkradziono nie tylko tonowe drzwi z metalu, ale nawet deski z podłóg i bruki z dróg. Nikt nie panuje nad hordami złodziei

- Oprowadzam po twierdzy od lat. Czegoś podobnego jeszcze nie widziałem. Te kradzieże nasiliły się w tym roku. Odczuwam ogromny ból - mówi Ryszard Gołąb, emerytowany wojskowy, prezes miejscowego oddziału PTTK i sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Twierdzy Modlin.

Z fortów wokół twierdzy palnikami odcinane są kopuły pancerne. Ze starych prochowni pod głównymi koszarami w modlińskiej cytadeli znikają pancerne drzwi. żeby je stąd zabrać, potrzeba specjalistycznego sprzętu - dźwigów i samochodów ciężarowych.

- Słyszeliśmy, że złodzieje podjeżdżają wózkami widłowymi, podważają wrota i wywożą - tłumaczą spotkani przez nas strażnicy na rowerach.

Wszystko to dzieje się pod okiem Agencji Mienia Wojskowego, która od początku tego roku przejęła długi na ponad 2 kilometry gmach koszar i otaczający go wewnętrzny obwód fortyfikacji.

Gdy żołnierze wyjechali

Póki w Modlinie stacjonowało wojsko, zabytkowe obiekty (wpisane do rejestru zabytków w 1957 r.) były bezpieczne i zadbane. Jeszcze w końcu lat 80. znajdowało się tu aż sześć dużych jednostek wojskowych. Potem zapadła decyzja o likwidacji modlińskiego garnizonu. Ostatnia jednostka wyprowadziła się stąd cztery lata temu. Budynki prawie opustoszały i zaczęły się kradzieże. Do dziś w koszarach pozostały tylko wojskowe warsztaty i archiwa.

Wspólnie z Ryszardem Gołąbem zwiedzamy cytadelę stanowiącą jądro twierdzy. Są tu pozostałości umocnień napoleońskich, dzieła obronne z czasów Księstwa Warszawskiego i potężne budowle rosyjskie z połowy XIX w. Mury twierdzy przetrwały dwa oblężenia w roku 1914 i 1939, ale nie są w stanie wytrzymać ataku band barbarzyńców i złodziei w roku 2004.

- Teraz tu już właściwie nie ma czego kraść. Agencja Mienia Wojskowego zamiast porządnie zaspawać drzwi i okiennice, zabezpieczyła je kawałkami kątownika zalanego betonem. Dla złodziei to śmiesznostka - twierdzi Ryszard Gołąb i wskazuje pozbawione stalowych wrót zabytkowe prochownie.

Złoto dezerterów

Dziury po pancernych drzwiach i okiennicach robią potworne wrażenie. Ale najgorsze czeka nas w dawnej działobitni usytuowanej niedaleko Wieży Tatarskiej. Ten przepiękny budynek na planie litery \"J\", wzniesiony niedługo po upadku Powstania Listopadowego, znamy niemal wszyscy. Tu bowiem nakręcono większość scen do filmu "CK Dezerterzy".

- Kilka lat temu działobitnia była w znakomitym stanie. Teraz to ruina - mówi nasz przewodnik.Wchodzimy do środka. Ze ścian sterczą wyrwane kable. W wypalonej w podłodze dziurze widać wyciętą przez złodziei belkę. Zniknęły też ponad 150-letnie futryny. Wszędzie pełno gruzu i śmieci. Wspaniały zabytek usytuowany na wysokim brzegu Narwi i mogący z powodzeniem konkurować z niejednym zamkiem umiera w oczach.

- Proszę spojrzeć. Wszystkie stare piece są rozbite w proch. Podobnie jest w całej twierdzy. To wynik nieodpowiedzialnego artykułu w "Superexpressie" - tłumaczy Ryszard Gołąb.

1 kwietnia 2003 r. dziennik napisał, że w Modlinie ukryte jest złoto. Bandy poszukiwaczy rzuciły się na twierdzę. Nie przepuściły ani jednemu piecowi. Nie znalazły niczego!

Pomoc zza oceanu?

W warszawskim oddziale Agencji Mienia Wojskowego rozmawia z nami dyrektor Krzysztof Bucholski. Już na wstępie zaznacza, że nie jest w stanie ochronić twierdzy. Odwołał się nawet od decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków nakazującej mu zabezpieczenie historycznych obiektów przed zniszczeniem.

- Porządny monitoring kosztowałby mnie rocznie 3 mln zł, a ja mogę wydać tylko 15 tys. zł miesięcznie. Zatrudniamy za to dwa patrole piesze i jeden rowerowy - wylicza.

Pytamy, dlaczego najcenniejsze budynki nie są nawet ogrodzone?

- A co to da? Złodzieje buchną ogrodzenie - odpowiada dyrektor. - W okolicy jest duże bezrobocie, masa byłych wojskowych bez pracy, powstają zorganizowane grupy przestępcze, które rabują co się tylko da. A ceny złomu są tak wysokie jak nigdy.

- I tak koło bezradności się zamyka - komentuje Ryszard Gołąb.

Ostatnią deską ratunku może być znalezienie dla zabytku prawdziwego gospodarza. Do tej pory było kilku zainteresowanych, w końcu lat 90. powstał nawet rządowy program ulokowania tu miasteczka akademickiego, ale nic z tego nie wyszło. Zbliża się jednak następna próba: na 28 maja agencja wyznaczyła termin ustnego przetargu. Jego zwycięzca będzie mógł użytkować historyczne budowle i teren do 2050 r.

- Wiążemy z tym przetargiem ogromne nadzieje. Najpoważniejsze plany ma amerykańskie konsorcjum, które chciałoby w twierdzy stworzyć kompleks kulturalno-rozrywkowy - mówi Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego, w którego granicach leży Modlin.

A jeśli Amerykanie nie zaryzykują wzięcia w dzierżawę tak ogromnego obiektu (ponad 100 hektarów terenu z budynkami o powierzchni użytkowej prawie 68 tys. m kw.)? Dyrektor Bucholski nie wyklucza rozparcelowania obiektów między różnych właścicieli. Jedno jest pewne - to już ostatni moment, by uratować ten unikatowy zabytek przed całkowitym zniszczeniem.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt