Start arrow Start arrow Prasówka arrow Życie Warszawy arrow Podziemne tajemnice
Podziemne tajemnice
Joanna Tomczak 30.03.2002.
Co kryją podziemne, wijące się korytarze pod Fortem Legionów? Czy prawdziwe są pogłoski o tunelu łączącym go z Cytadelą? Dlaczego w latach 20. XX w. zamurowano tam niektóre piwniczne pomieszczenia? Reporterzy "życia Warszawy" zwiedzili tajemnicze lochy, o których istnieniu większość warszawiaków nie ma pojęcia.

Spacerujący po parku Traugutta mieszkańcy stolicy nie domyślają się nawet, że pod jego alejkami znajduje się wielometrowej długości labirynt korytarzy, przejść i komór. Zbadane rejony podziemi prowadzą w kierunku Wisły. Ciągną się od XIX-wiecznego Fortu Legionów, w głąb otaczającego go nasypu ziemnego. Dokąd biegną i gdzie kończą się inne, zasypane lub nie odkryte do dziś korytarze - nie wiadomo.

Aby dostać się do środka, muszę skorzystać z pomocy przewodnika. Jest nim prezes Koła Podziemnej Architektury Obronnej Zbigniew Rekuć. Od kilku już lat opiekuje się fortem i jego piwnicami.

Zgrzytają zawiasy zamkniętej na co dzień żelaznej bramy. Wchodzę na dziedziniec fortu. Niezwykła akustyka tego miejsca sprawia, że najsłabszy dźwięk jest doskonale słyszalny we wszystkich jego zakątkach. Zbigniew Rekuć otwiera drzwi prowadzące do wnętrza budowli. Przechodzimy z jednego wielkiego i ciemnego pomieszczenia do drugiego. - W XIX w. stały tu działa należące do wojsk carskich. Po powstaniu styczniowym fort przez krótki czas służył także jako wiezienie - opowiada pan Zbigniew. - Potem, na początku XX w., umieszczono tu archiwum sztabu Warszawskiego Okręgu Wojennego.

Po kilkunastu stopniach schodzę do podziemi. Ze względu na panującą tu ciemność nie jest to zbyt bezpieczne. Na twarzy czuję chłodny powiew. Po chwili dochodzimy do niewielkiego pomieszczenia odgrodzonego żelazną kratą. Za nią, W posadzce, zieje okrągły otwór. To studnia głębokości 8 m, która została przed laty zasypana. Udało się ją oczyścić do głębokości 4 m.

Przewodnik prowadzi mnie dalej, przez korytarze i komory, już po kilku minutach tracę orientację. Za kolejną żelazną furtką czeka na mnie niespodzianka - ze znajdującego się tam większego pomieszczenia można przejść do bocznego, kończącego się ślepo korytarza, jest wąski i długi na 22 metry. W słabym świetle latarek wydaje się jednak znacznie dłuższy. Do niedawna był on zamurowany i zasypany. Do czego służył?

- To tzw. chodnik minerski - mówi Zbigniew Rekuć. - Takie tunele drążono pod wszelkimi obiektami fortyfikacyjnymi. W razie ataku nieprzyjaciela chodnik zaminowywano i wysadzano w powietrze. W ten sposób ginęli żołnierze przeciwnika, którzy znaleźli się akurat nad nim.

Carscy żołnierze nigdy jednak nic mieli sposobności, aby wykorzystać tunel zgodnie z przeznaczeniem.

Wychodzę z ciasnego tunelu. Po drodze zatrzymujemy się w jednym, złożonym z dwóch komór pomieszczeniu, które także do niedawna było niedostępne. Zamurowano je najprawdopodobniej w latach 20. ubiegłego wieku. Dlaczego? Po prostu przestało być potrzebne użytkownikom fortu.

- Po rozbiciu muru okazało się, że na ścianie zachowały się wykonane cyrylicą napisy, które są pewnie dziełem któregoś z rosyjskich żołnierzy - mówi nasz przewodnik.

Rzeczywiście. Rosyjski napis przetrwał w tak dobrym stanie, że odnosimy wrażenie, że został wykonany wczoraj.

Nie jest to jedyny relikt czasów zaboru rosyjskiego, jaki znaleźli specjaliści z KPAO. Dwa lata temu odkryto zagadkowy, biegnący znikąd donikąd korytarz. W jego wnętrzu znajdowały się niedopałki papierosów i bilet wizytowy niejakiego Szaposznikowa. Czy jego zakład uczestniczył w budowie obiektu i po co właściwie ktoś zostawił w kanale wizytówkę, nie dowiemy się już nigdy.

Wracamy do tej części lochów, w której już byliśmy, jednak nie jest to jeszcze koniec wycieczki. Okazuje się, że piwnice mają drugi poziom!

Prowadzą tam strome schody. Na dole znajduje się wielka komora, której sklepienie ginie w mroku. Z małego okienka umieszczonego gdzieś pod stropem wpada tu niewielki snop światła. Po prawej stronie widzimy wejście do kolejnego korytarza. Jest bardzo długi i chwilami biegnie stromo w dół. łatwo tu zabłądzić, z tunelu można bowiem wejść do kilku innych pomieszczeń. Zbigniew Rekuć informuje nas, że jesteśmy na głębokości ok. 9 m.

Z korytarzem połączone jest obszerne pomieszczenie, w którym znajduje się wlot do dużych rozmiarów tunelu. - Wiele wskazuje na to, że jest to przejście łączące fort z Cytadelą - mówi Zbigniew Rekuć.

Czy rzeczywiście istniał podziemny system komunikacji między carską twierdzą a poszczególnymi fortami? W1978 r. ukazała się publikacja Rafała Jabłońskiego poświecona warszawskim podziemiom. Znajdziemy w niej informacje o pewnym anonimowym maszynopisie z lat 20. XX stulecia. W dokumencie tym nieznany autor napisał, że z każdego fortu można było dostać się podziemnymi przejściami do centrum Warszawy. Z Fortu Legionów miała zaś prowadzić głęboko ukryta w ziemi galeria w kierunku Nowego Miasta.

Do domniemanego przejścia do Cytadeli można dziś niestety tylko zajrzeć. Jest ono bowiem zasypane. Społecznicy z KPAO pracują jednak przy jego oczyszczaniu. Po zakończeniu prac, być może, okaże się, czy jest to naprawdę część podziemnego systemu.

Zimno i wilgoć dają się nam coarz bardziej we znaki, więc wychodzimy z podziemi. Bez pomocy pana Zbigniewa nigdy by chyba nam się to nie udało.

Niewielu warszawiaków wie o tym, że tajemnicze podziemia można zwiedzać. Wystarczy zadzwonić pod widniejący na bramie fortu numer telefonu.

Zbigniew Rekuć od sześciu lat zabiega o stworzenie w forcie podziemnej trasy turystycznej. Byłaby to nie lada atrakcja dla miłośników mocnych wrażeń. Na przeszkodzie stoi jednak brak miejscowego planu zagospodarowania terenu.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt