Start arrow Start arrow Prasówka arrow Życie Warszawy arrow Pół wieku w ukryciu
Pół wieku w ukryciu
Marcin Hadaj 25.09.2002.
www.zw.com.pl/apps/informacje/warszawa/tekst.jsp?place=zw_archive_warszawa&news_id=3347
Sensacja na Woli! W czasie poszerzania południowej jezdni ul. Górczewskiej w pobliżu Sokołowskiej odkryto zbudowany w 1944 roku przez Niemców betonowy schron bojowy ze stanowiskami dla karabinów maszynowych. - Bawiłem się tu niedługo po wojnie - powiedział nam Eugeniusz Sobczak, mieszkaniec Bemowa.

Schron przy Górczewskiej został odkryty przez przypadek. - Przygotowywaliśmy nawierzchnię, po której ma biec poszerzona jezdnia. Nagle koparka odsłoniła betonową ścianę. Zaczęliśmy kopać intensywniej, ale nie wiedzieliśmy, co to za budowla - mówi Tadeusz Chmielewski z firmy Jarstal, kierownik prac drogowych przy wiadukcie kolejowym obok Sokołowskiej.

Eugeniusz Sobczak przypomina sobie, jak na początku lat 50., jako 10-letni chłopiec, bawił się z kolegami wokół bunkra i w jego wnętrzu.

- Do środka wchodziło się otwieranym do góry okrągłym włazem. Wewnątrz było jakieś 15-16 m.kw. powierzchni, w sam raz, aby się schować przed rodzicami po szkole. W tym schronie spędzałem każdego dnia wiele godzin - opowiada. Sobczak pamięta, że kiedy któregoś dnia zszedł razem z kolegami na dół schronu, w kącie stały dwie skrzynki pomarańczy i kilkanaście butelek wódki.

- Zabrałem, przyznaję się. Ale tylko owoce. Wódki nie ruszyłem. Potem brat śmiał się, że lepiej było wziąć "szkło".

Po kilku dniach okazało się, że to warszawscy złodzieje znaleźli dobrą kryjówkę. Eugeniusz Sobczak bał się później chodzić do bunkra. Schron bojowy przy Górczewskiej powstał między październikiem a grudniem 1944 roku, zaraz po upadku Powstania Warszawskiego. Miał stanowić element wewnętrznej linii twierdzy Warszawa, budowanej na polecenie Adolfa Hitlera. Twierdza miała być otoczona siatką schronów bojowych ze stanowiskami dla karabinów. żołnierze niemieccy mieli bronić się stąd przed atakami wojsk polskich i radzieckich. Schrony zbudowano wzdłuż linii obwodnicy kolejowej - od Obozowej, przez Górczewską, rejon Filtrów, Nowowiejską, Piękną, Książęcą, Ludną do Wisły i nad brzegiem rzeki aż do Cytadeli.

- Prace przy ich budowie utrudniały silne mrozy, a do tego wytypowano akurat jeden z najbardziej zdemoralizowanych niemieckich garnizonów. Schrony nie zostały wykorzystane w praktyce w większych walkach - wyjaśnia Przemysław Boguszewski, członek warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji.

Niemcy zwali schrony Ringstandami, czyli miejscami dostosowanymi do możliwości obrony okrężnej. Strzelec obsługujący karabin wystawiał jedynie część głowy przez otwór włazowy i obsługiwał sprzęt, który mógł obracać niemal o 360 stopni. Bunkry tkwiły w ziemi, na głębokości ponad 2 metrów. Na początku 1945 roku, po wyzwoleniu Warszawy stały się bezużyteczne.

Schron przy ul. Górczewskiej nie figuruje na mapach, z których korzystał Zarząd Dróg Miejskich, przygotowując dokumentację niezbędną do poszerzenia Górczewskiej pod wiaduktem kolejowym przy ul. Sokołowskiej. Niespodzianka zaskoczyła drogowców na tyle, że wciąż nie wiadomo, co zrobią z bunkrem. Według wstępnych ustaleń, nie koliduje on z pracami, bo nowa jezdnia wolskiej arterii ma się kończyć kilka metrów przed betonową ścianą ważącej 32 tony wojennej konstrukcji. Ale wraz z poszerzeniem ulicy budowana będzie dość szeroka ścieżka rowerowa i chodnik dla pieszych. Aby nie doszło do katastrofy, bunkier musi być solidnie podparty. Inaczej większy deszcz spowoduje, że ziemia, na której się opiera, zostanie podmyta i budowla osunie się. Wtedy na pewno trzeba będzie ją rozebrać.

- Gdyby Towarzystwo Przyjaciół Fortyfikacji zgłosiło się do nas, moglibyśmy wspólnie zastanowić się, co zrobić ze schronem. Może uda się go ocalić. Prace przy poszerzaniu Górczewskiej nie powinny być z tego powodu wstrzymane - mówi Edyta Redzicka z Zarządu Dróg Miejskich.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt