Start arrow Start arrow Prasówka arrow Życie Warszawy arrow Tajna droga cara Mikołaja
Tajna droga cara Mikołaja
Joanna Tomczak 18.10.2002.
www.zw.com.pl/apps/informacje/warszawa/tekst.jsp?place=zw_archive_warszawa&news_id=4108
Po co w XIX w. pod pl. Inwalidów wydrążono długi na 300 m tunel? Czy rzeczywiście 140 lat temu jeździły nim wozy zaprzężone w konie? Specjalnie dla naszych Czytelników uchylamy rąbka carskiej tajemnicy.

Przechodząc przez pl. Inwalidów, nie zdajemy sobie sprawy, że zaledwie kilka metrów pod naszymi stopami znajduje się sekretny tunel, zbudowany w latach 60. XIX w. Jego wlot znajduje się na stokach Cytadeli nieopodal al. Wojska Polskiego. Na eksplorację tunelu wybieramy się wraz ze społecznikami z Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji. Niestety, wejście dość głęboko zapadło się w ziemię, a niedawno zostało jeszcze zamurowane na polecenie władz żoliborza. Do wnętrza zaglądamy przez niewielki, zakratowany otwór w murze. Światło naszej latarki pełza po łukowatym ceglanym sklepieniu, a potem ginie gdzieś w oddali. Do czego mógł służyć zagadkowy tunel?

- Korytarz łączył zbudowaną na rozkaz cara Mikołaja I warszawską Cytadelę z nieistniejącym już dziś fortem Haukego - wyjaśnia Stefan Fuglewicz, wiceprezes TPF. - Przewożono nim żywność, działa czy amunicję z jednego obiektu do drugiego. W razie oblężenia twierdzy przejście miało zapewnić sprawną komunikację między obiektami.

Jeśli wierzyć pogłoskom, tunelem jeździły furmanki zaprzężone w konie. Nie byłoby w tym nic dziwnego. Tunel ma 3 m wysokości i tyle samo szerokości. - Z powodzeniem mogłaby tam wjechać ciężarówka - śmieje się nasz przewodnik. - Mogłaby, gdyby korytarz nie był zasypany ziemią, w kilku miejscach nawet pod sam strop.

Aby wejść do tunelu, przechodzimy aż na pl. Inwalidów, gdzie jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku stał fort Haukego. Dziś trwa tam budowa wentylatorni metra. Wejście do carskiego korytarza znajduje się właśnie na placu budowy. Jest to zwyczajny dół w ziemi przykryty kilkoma deskami. Po chybotliwej drabinie schodzimy na jego dno. - Mamy tu zniszczony w czasie budowy kanału ciepłowniczego strop korytarza - mówi Stefan Fuglewicz. - Odsłonięto go przy okazji budowy metra. Do niedawna tunel był zalany wodą, która spłynęła na skutek prac. Robotnicy znajdowali tu przeróżne pamiątki z czasów carskich, np. kule armatnie czy butelki.

Część korytarza wiodąca w stronę Cytedeli jest zasypana prawie do trzech czwartych wysokości. Przez niewielki otwór wczołgujemy się do środka. Zgięci w pół brniemy w głąb korytarza po grząskiej ziemi. XIX-wieczne sklepienie zachowało się tu w zupełnie dobrym stanie. Raz po raz słyszymy przejeżdżające nad naszymi głowami tramwaje.

W przedwojennej Warszawie na temat Cytadeli i jej podziemi krążyło mnóstwo plotek. Opowiadano np. o znajdowanych w fosie twierdzy i jej korytarzach ciałach straconych bez wyroku więźniów. Słyszało się także relacje świadków, którzy twierdzili, że wszystkie forty były połączone z Cytadelą podziemnymi korytarzami. Jeden z nich miał biec pod dnem Wisły, a inny aż do twierdzy w Modlinie. Nie wiadomo także, czy tunel pod pl. Inwalidów rzeczywiście kończył się przy forcie Haukego. Pogłoski mówią bowiem także o tym, że ciągnie się dalej. Możliwe, że do zachowanych a nieodkrytych jeszcze podziemi dawnego fortu. A może jeszcze dalej? Forteczne korytarze nie zostały przecież dokładnie zbadane do dziś.

Po przejściu kilkudziesięciu metrów musimy wracać. Zwały ziemi sięgają bowiem już pod sam strop, uniemożliwiając dalszą wędrówkę.

- Chcielibyśmy, aby w przyszłości tunel został oczyszczony i udostępniony zwiedzającym - przyznaje Stefan Fuglewicz. - Ale do tego jeszcze daleko.


Zapomniany zabytek

Tunel pod pl. Inwalidów, zabytek sztuki fortyfikacyjnej, jest dziś zupełnie zapomniany. Jeszcze w czasie ostatniej wojny stużył jako schron przeciwlotniczy. Później zaś urządzono w nim pieczarkarnię. Na wniosek członków Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji korytarz dwa lata temu został wpisany do rejestru zabytków. TPF chciałoby bowiem utworzyć w nim podziemną trasę turystyczną podobną do tych, jakie istnieją w Kłodzku czy Sandomierzu. Niestety, pomysł ten nie podoba się mieszkance jednej z żoliborskich willi, która decyzję o wpisie zaskarżyła do NSA. Jej zdaniem, relikty czasów carskich represji nie powinny być uznawane za dobra polskiej kultury. Ponadto wszelkie prace adaptacyjne mogłyby ponoć stanowić zagrożenie dla budynków mieszkalnych znajdujących się nad korytarzem. Z kolei miłośnicy fortyfikacji argumentują, że obiekty pochodzące z czasów zaborów także powinny być chronione jako cześć polskiej historii. Sprawa rozstrzygnie się w najbliższy wtorek.

TOMI
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


Legionowo
Modlin
Warszawa
Zegrze
Kontakt